Wsparliśmy

Co mówią o naszych psach…. 

 

Wiosną 2019 r. pracę psa przewodnika rozpoczęła Riwa – biszkoptowa suczka rasy labrador retriever. Riwa pomaga Paulinie Frączek z Warszawy.

Paulina – właścicielka Riwy:

Riva skradła moje serce, choć nie było to łatwe, bo jest moim drugim psem przewodnikiem. Zachwyca mnie jej inteligencja, odpowiedzialność, odwaga i przebojowość. Roznosi ją energia, a swym psim uśmiechem zaraża każdego. Czeka nas wiele wspólnych tras i wyzwań, których obie nie możemy się doczekać.

Paulina Frączek

 

 

Również wiosną 2019 r. współpracę rozpoczęła kolejna para osoba niewidoma – pies przewodnik, to Witold Strugała i jego nowy czarny labrador o imieniu Nugat.

Witold – właściciel Nugata:

Muszę przyznać, że dość długo podchodziłem nieco sceptycznie do pomysłu zamiany białej laski na pomoc psa przewodnika. Zmieniło się to dopiero, kiedy poznałem Sandrę i jej suczkę Akryl i zacząłem się przyglądać ich relacji i współpracy. Starając się o swojego psa przewodnika wiedziałem już zatem dosyć dobrze, czego mogę się spodziewać – i się nie rozczarowałem. Nugat jest zaangażowanym i uważnym przewodnikiem, więc poruszanie się po mieście w jego towarzystwie jest znacznie przyjemniejsze i prostsze, niż z białą laską, a i spotykani przez nas ludzie patrzą na nas jakby nieco inaczej. W domu natomiast oba psy urządzają sobie codziennie radosne zabawy, a kiedy odpoczywają, to z reguły gdzieś blisko nas, więc ręka sama wyciąga się do pogłaskania. Z perspektywy wspólnie spędzonego roku uważam, że mimo oczywistych trudności na początkowym etapie współpracy zdecydowanie było warto się na psa zdecydować. Poza domem czuję się bezpieczniej i swobodniej, a w domu atmosfera jest o jedną istotę cieplejsza.

Witold Strugała

 

Agnieszka – właścicielka Mokiego:

Przyznaję szczerze: nie wiem, jak ubrać w słowa i opisać swoją pracę z Mokim. Gdy myślę o nim, to mam w sercu całą gamę uczuć. Nasza znajomość trwa od października 2017 r. Mam nadzieję, że mąż się nie obrazi, ale Moka to miłość od pierwszego wejrzenia, a raczej – od pierwszego położenia jego cudownego łebka na moich kolanach. Gdy piszę te słowa, mam około półroczny staż w poruszaniu się z psem przewodnikiem. Już teraz wiem, że to jedna z najlepszych rzeczy, jaka przydarzyła mi się w życiu. Nie wyobrażam sobie powrotu do chodzenia z laską na stałe. Pies towarzyszy mi wszędzie. Chodzimy razem nie tylko do pracy, ale także na ściankę wspinaczkową, do kawiarni, do lekarza. Czuję się bezpiecznie, gdy on mnie prowadzi.

Kto nas poznał, ten wie, że Moka ma bardzo bogatą historię i wiele w swoim niespełna czteroletnim życiu przeżył. A ja? To dla niego nauczyłam się obsługiwać portale fundraisingowe, wrzucać filmy na YouTube, a przede wszystkim – prosić o pomoc.

Agnieszka Kwolek

 

20 czerwca 2017 r. certyfikat psa asystującego uzyskał Zako – czekoladowy chesapeake bay retriever. Zako pomaga Piotrowi Witkowi z Bytomia.

Piotr – właściciel Zako:

Na Zako czekałem dokładnie dwa lata. Dziś już wiem, że absolutnie warto było czekać na tak idealnie dobranego i wyszkolonego psa. Ten czekoladowy chesapeake bay przebojem zdobył nie tylko moje serce. Gdziekolwiek się pojawiamy, pierwszą rzeczą, jaką słyszymy, jest: »O, jaki słodki piesek!«. Ta słodycz nie bierze się tylko z jego koloru. Zako jest bardzo spokojnym i delikatnym psem, a to, że uwielbia być głaskany i pieszczony, tylko dodaje mu uroku.

Również w pracy doskonale sprawdza się ten jego spokój, świetna pamięć i zdolność oceny sytuacji. Dzięki tym cechom nie są mu straszne zatłoczone czy głośne miejsca, wystarczy raz mu pokazać daną lokalizację, aby sam do niej poprowadził, i zawsze jest w stanie ocenić, czy damy radę razem pokonać jakiś odcinek drogi lub przeszkodę. Jeśli uzna, że tak, to bez wahania przeprowadza mnie wąskim przejściem czy też po kładce nad wykopem. W przeciwnym razie staje mi łapą na stopie i opierając się całym ciałem o nogę, blokuje drogę. Tak sygnalizuje mi: niebezpieczeństwo przed nami.

Po pracy Zako relaksuje się w trakcie naszych wspólnych spacerów w pobliskim lesie. Tu muszę go jednak pilnować, ponieważ pała potężną, lecz nieodwzajemnioną miłością do ptaków. W końcu nie bez powodu Anglicy nazywają przedstawicieli tej rasy Duck Dog.

W chwili, gdy piszę te słowa, Zako jest ze mną od ponad dziesięciu miesięcy. W tym czasie zdążyliśmy razem zjechać pół Polski i kawałek Europy. Zako podróżował autobusami, pociągami i samolotami. Jest z niego prawdziwy czekoladowy globtroter.

Za świetne wyszkolenie Zako chcę ogromnie podziękować pani Monice Marcelewicz, która nie tylko tak dobrze przygotowała dla mnie psa, ale uznała też, że obaj będziemy do siebie doskonale pasować. I za to wyswatanie jesteśmy jej niezmiernie wdzięczni.

Piotr Witek

Mężczyzna w ciemnych okularach siedzi na fotelu w samolocie. W nogach pasażera siedzi pies przewodnik. Mężczyzna na chodniku z psem przewodnikiem

 

 

20 czerwca 2017 r. certyfikat psa asystującego uzyskała Bella – czarna suczka rasy labrador retriever. Bella pomaga Beacie Radzio z Mińska Mazowieckiego.

Beata – właścicielka Belli:

Z Bellą nie pracuję jeszcze długo, ale szybko się do siebie przywiązałyśmy. Czuję się z nią pewniej i bezpieczniej, w szczególności na nowych trasach. Ponadto ludzie wykazują się większym zrozumieniem, gdy jestem z psem przewodnikiem. Chciałabym podziękować – Fundacji Vis Maior za dobranie takiego psiaka, a pani trenerce Monice Krzemińskiej za wspaniałe wyszkolenie mojej Belki.

Beata Radzio

 

21 czerwca 2017 r. certyfikat psa asystującego otrzymał Bright, który teraz pomaga Monice Łojbie – studentce z Wrocławia.

Monika – właścicielka Brighta:

Bright to czarny labrador retriever. Choć dopiero nie tak dawno przyjechał do Wrocławia, szybko się zadomowił. Mam nadzieję, że pokocha to miasto tak jak ja. Jak dotąd dogadujemy się we wszystkim. Kiedy pracuje, stara się nie pominąć żadnego szczegółu, a prywatnie zachowuje się jak uroczy, szalony szczeniak. Dopiero rozpoczynamy naszą przygodę, ale z racji mojej aktywności czeka nas wiele sukcesów sportowych, artystycznych odkryć i uczelnianych  osiągnięć.

Monika Łojba

 

31 marca 2017 r. certyfikat psa przewodnika uzyskał Dobry Duch – czarny pies rasy labrador retriever. Pomaga i dodaje ducha Katarzynie Orzechowskiej z Olsztyna.

Katarzyna – właścicielka Dobrego Ducha (Duszka):

 „Odkąd Duszek zaczął ze mną pracować, mój dotychczasowy tryb życia wywrócił się… do góry łapami – w jak najbardziej pozytywnym sensie. On pomaga mi w realizacji celów i zadań, powoli i małymi kroczkami. Poczucie samodzielności i samospełnienia pozwala mi na podejmowanie kolejnych, trudniejszych wyzwań.

Praca w takim duecie jak nasz każdego dnia dodaje skrzydeł i pomaga wznieść się nad problemy szarej rzeczywistości. Oczywiście, po ciężkim dniu jest także czas na zabawę i pieszczoty, które oboje uwielbiamy. Przecież taka odrobina relaksu należy się zwłaszcza takiemu grzecznemu, ułożonemu przewodnikowi, jakim jest właśnie Dobry Duch. Jego delikatność i wrażliwość ujęła mnie od samego początku. Nie mogłam trafić lepiej.

Entuzjazm Duszka i jego chęć do pracy nakręcają mnie do podwyższania sobie poprzeczki”.

Katarzyna Orzechowska

 

U progu lata, 21 czerwca 2016 r., wystawiliśmy kolejny certyfikat dla psa przewodnika. Tym razem otrzymała go czarna labradorka o imieniu Jagienka. Jej nową opiekunką została Aleksandra Świątecka z Warszawy. 

Aleksandra – właścicielka Jagienki:

 „Jagienka wniosła wiele radości do mojego życia. Umila mój każdy dzień
swoją obecnością. Dzięki niej mogę bezpiecznie i szybko się przemieszczać. Dodaje mi odwagi. Wiem, że czeka nas wiele wspólnych przygód”.

Aleksandra Świątecka

 

23 marca 2016 certyfikat psa asystującego otrzymała Misia – biszkoptowa labradorka, która z Marcinem Koniecznym przemierza teraz ulice Kraśnika.

Marcin – właściciel Misi:

 „Misia przyjechała do mnie w niedzielę wielkanocną i był to cudownie nietypowy prezent od zajączka. Długo wahałem się, czy pies przewodnik jest dla mnie, ale niemal od pierwszych chwil bardzo się do siebie przywiązaliśmy, do tego stopnia, że Misia potrafi nawet przerwać chłeptanie wody, kiedy tylko zniknę jej z pola widzenia, i od razu pędzi za mną. Jest spokojna, ułożona, grzeczna, wesoła, pomocna, nieoceniona – same superlatywy! Pracujemy razem dopiero kilka miesięcy i już widać, że idzie nam to coraz lepiej.

Z psem przewodnikiem odkrywamy nowe, nieznane mi trasy, robimy zakupy, załatwiamy różne sprawy. Na spacerach poznaję coraz więcej ludzi z mojej okolicy. Stres związany z używaniem białej laski minął bezpowrotnie. Już wiem, że pies przewodnik to była jedna z moich najllepszych decyzji w życiu. Przed nami pierwsza dłuższa podróż na południe Polski.

Dziękuję Fundacji Vis Maior za przekazanie mi Misi, a trenerce Monice Marcelewicz – za jej profesjonalne wyszkolenie”.

Marcin Konieczny

 

Certyfikat psa przewodnika otrzymał Camelot – czekoladowy labrador retriever. Od tego dnia, 21 czerwca 2016 r., jego opiekunką jest Katarzyna Syktus z Sycowa koło Wrocławia.

Katarzyna – właścicielka Camelota:

 „Długo czekałam na mojego psiaka, aż tu nagle spadł mi jak gwiazdka z nieba Camelot. Zakochaliśmy się  w sobie od pierwszego spotkania. Moje życie bez psa było  ciekawe, ale nie tak barwne jak teraz, z mym pupilem przewodnikiem. Dzięki niemu jestem lepiej odbierana przez otoczenie, ludzie stali się na mnie bardziej otwarci. Z Camelotem chodzę dużo odważniej i pewniej. Moje marzenie się spełniło – mam psa, z którym moge podróżować.

Dziękuję Fundacji i mojej pani trener za wyszkolenie i znakomite dobranie tak wspaniałego, wyjątkowego psiaka”.

Katarzyna Syktus

 

24 września 2015 r. certyfikat psa przewodnika otrzymała Eska – czarna suczka rasy labrador. Eska będzie pomagać Natalii Kalocińskiej z Gdyni. Natalia pracuje i studiuje, więc pies znacznie ułatwia i usprawnia jej podróżowanie.

Natalia – właścicielka Eski:

 „Eska to dwuletnia czarna labradorka rozmiaru S (czyli small). Jest moim drugim psem przewodnikiem. Jest bardzo żywą suczką, ale w pracy wykazuje się dużą uwagą i zaangażowaniem. Eska jest odważna, pracowita i porusza się bardzo szybko. Gdy z nią idę, nikt nie może za mną nadążyć, a znajomi śmieją się, że  z nią to zawsze wszędzie będę przed czasem 🙂 Zarówno w  szorkach, jak i po pracy Eska cały czas radośnie macha ogonem, na jej mordce gości uśmiech, a w oczach tli się łobuzerskie spojrzenie. Mam nadzieję, że moja sunia będzie tak wspaniałą przewodniczką jak jej poprzednik”.

Natalia Kalocińska

 

Od 27 sierpnia 2015 r. certyfikat psa asystującego ma już czarny labrador o imieniu Miłek. W tym samym dniu jego opiekunką została Klaudia Nowak – studentka z Zielonej Góry. Klaudia pochodzi z niewielkiej miejscowości, więc pies ułatwia jej nie tylko poruszanie się podczas studiów, lecz także podróże do domu rodzinnego.

Klaudia – właścicielka Miłka:

 „Wydaje mi się, jakby został mi przekazany już bardzo dawno. Miłek ułatwił mi poruszanie się i dodał pewności siebie. Wszędzie razem chodzimy. Jest nie tylko moim przewodnikiem, ale również przyjacielem. Bardzo szybko zaprzyjaźnił się z resztą naszej domowej »labowej« czeredy”.

Klaudia Nowak

Kobieta idzie po chodniku z psem przewodnikiem

 

18 czerwca 2015 r. certyfikat psa przewodnika uzyskała czarna labradorka Holly. Ze swoim nowym opiekunem Piotrem Konieczniakiem zamieszkała w Zawierciu. 

Piotr – właściciel Holly:

 „18 czerwca 2015 r. nasza rodzina powiększyła się o przepiękną labradorkę imieniem Holly. To mój pies przewodnik. Oczywiście początki zawsze bywają trudne, dlatego i u nas nie brakowało obaw związanych ze zżywaniem się psich i ludzkich członków rodziny.
Holly jest mądrą, zrównoważoną, posłuszną i pracowitą dziewczynką. To sama radość mieć ją za towarzyszkę w codziennym życiu. Poruszanie się z psem przewodnikiem jest niesamowite i o wiele łatwiejsze i bezpieczniejsze niż z samą białą laską. Mnie samemu udziela się spokój, odwaga i pewność siebie Holly. Cały czas się poznajemy – dopasowujemy, badamy swoje słabości i umacniamy w tym, co już potrafimy. Choć byłem przygotowany na zmiany w moim życiu, na więcej pracy i odpowiedzialności, nie sądziłem, że to czarne stworzenie o pięknych bursztynowych oczach pokocham od pierwszego dotyku”.

Piotr Konieczniak

Przy schodach prowadzących do wejścia do budynku stoi mężczyzna w ciemnych okularach z psem przewodnikiem

 

 

25 czerwca 2015 r. swoją pracę rozpoczął Labi – biszkoptowy labrador. Labi będzie pomagał Adamowi Wojtoniowi ze Starogardu Gdańskiego. 

Adam – właściciel Labiego:

 „Labi jest moim drugim przewodnikiem. Wiedziałem więc, jakiej pomocy mogę oczekiwać od kolejnego psa. Zalet współpracy jest wiele, ale do najważniejszych z nich zaliczam swobodę poruszania się. Przeszkody i kałuże, schody i krawężniki, drzwi i przejścia dla pieszych znowu nie stanowią dla mnie utrudnienia. Poczucie bezpieczeństwa w tak zwanym ruchu drogowym wzrosło również ze względu na zachowanie kierowców i rowerzystów, którzy uważniej reagują niż wtedy, kiedy widzą mnie z białą laską.
Chciałbym więc serdecznie podziękować wszystkim Pracownikom Fundacji Vis Maior za świetną pracę na rzecz osób niewidomych, a w szczególności Pani Trener, gdyż Labi to nie tylko dobrze wyszkolony przewodnik, lecz także nienagannie wychowany pies. Obcowanie z nim to ogromna przyjemność ”.

Adam Wojtoń

 

W marcu 2015 r. certyfikat psa przewodnika uzyskał biszkoptowy labrador imieniem Maior. Będzie pomagał Jolancie Kramarz – prezes Fundacji Vis Maior.

Jola – właścicielka Maiora:

 „Maior jest moim drugim psem przewodnikiem. Współpracuję z nim od marca 2015 r. Ma zupełnie inny temperament niż jego poprzednik, którego niezmiernie ceniłam. Kocha cały świat: wszystkich ludzi i zwierzęta. Nie tylko zaraża swoim optymizmem, lecz także rozbraja wyglądem. Maior to miły kompan i wspaniały przewodnik, z którym poruszam się bardzo spokojnie”.

Jolanta Kramarz

Kobieta w ciemnych okularach przytula psa przewodnika

 

 

30 kwietnia 2014 r. certyfikat psa asystującego biszkoptowy labrador Imbir. Pomaga Joannie Zdobylak z Milicza koło Wrocławia. Praca Joanny wymaga częstych wyjazdów do Wrocławia, a pies zapewnia jej bezpieczeństwo i komfort podróżowania.

Joanna – właścicielka Imbira:

 „Z Imbirem pracuję od początku maja 2014 roku. Jest moim drugim psem przewodnikiem, więc żeby współpraca z nim była udana, musiałam się przestawić, poznać jego nawyki i przyzwyczajenia. Jednym słowem – zgranie i dopasowanie się zajęło nam sporo czasu, a pewnie i tak będzie miało miejsce do końca naszej wspólnej pracy.

Imbir pomaga mi głównie  na stałych trasach, wspólnie podróżujemy autobusem do Wrocławia i do domu, poruszamy się po Wrocławiu komunikacją miejską. Razem  robimy zakupy, jeździmy do znajomych i na zajęcia muzyczne. Czasem bywa ze mną na koncertach i zdarzyło mu się kilka razy być na scenie. Imbir jest psem wrażliwym, bardzo oddanym i radosnym. Uwielbia zabawy, głaskanie oraz nasze wspólne spacery do lasu, gdzie może sobie pobiegać, bo genialnie wraca na przywoływanie”.

Joanna Zdobylak

Kobieta w ciemnych okularach stoi przy mikrofonie. Obok leży pies przewodnik.

 

 

6 maja 2014 r. certyfikat psa przewodnika uzyskał Din – czekoladowy labrador. Jego nowym właścicielem został Sylwester Peryt z Warszawy. Opiekun Dina jest osobą aktywną społecznie, dlatego komfort i szybkość przemieszczania się mają dla niego ogromne znaczenie. Życzymy udanej współpracy.

Sylwester – właściciel Dina:

 „Od 6 maja 2014 r. jestem posiadaczem psa przewodnika o imieniu Din. Z perspektywy już prawie roku współdziałania z psem przewodnikiem zauważam bardzo istotne zmiany na lepsze w zakresie mojej samodzielności. Przede wszystkim nie mam oporów, aby pójść na spacer czy do znajomych.

Zawsze uważałem się za osobę nieźle zrehabilitowaną, zwłaszcza w zakresie orientacji przestrzennej. Jednak możliwość współpracy z Dinem pozwoliła mi na weryfikację tego poglądu. Bez Dina, gdy poruszałem się tylko z białą laską, czułem się napięty niczym struna w gitarze. Teraz jestem niemal uskrzydlony. Ponadto zauważyłem, że tak uroczy pies przewodnik, jakim jest Din, przysparza mi wiele sympatii napotykanych po drodze ludzi.

Din jest oczywiście ulubieńcem moich współdomowników i – mimo że w naszym mieszkaniu jest dodatkowo wiele psiej sierści – radości i korzyści z Dina mamy dużo więcej”.

Sylwester Peryt

Mężczyzna w ciemnych okularach rozmawia z kobietą. Obok stoi pies przewodnik.

 

 

1 kwietnia 2014 certyfikat psa przewodnika uzyskała Nora – czarna suczka rasy labrador retriever.  Nora będzie pomagać Bogusławie Banial z Gołdapi. Bogusława pracuje zawodowo, ma męża i dwójkę dzieci, dlatego sprawne, szybkie i komfortowe przemieszczanie się jest dla niej niezwykle istotne.

Bogusława – właścicielka Nory:

 „Norka jest z nami dopiero miesiąc, a już bardzo się do niej przyzwyczaiłam. Jest
jednym z członków naszej rodziny i bez niej nie wyobrażam sobie życia.
Chodzenie z Norcią jest bardzo wygodne, a zarazem mobilizuje człowieka do
pracy nad sobą. Myślę, że nie będę pierwszą posiadaczką psa przewodnika, która
w pierwszym miesiącu wspólnego funkcjonowania popełniła więcej błędów niż
pies. Mimo to uczymy się pilnie. Codziennie chodzimy do pracy i już wiem, że do pracy idzie spokojnie, czasami zwolni, a z powrotem włącza napęd na cztery łapy, aż trzeba ją zwalniać”.

Bogusława Banial

Kobieta idzie chodnikiem z psem przewodnikiem. Kobieta siedzi na ławce z psem przewodnikiem

 

 

28 lutego 2013 r. certyfikat psa przewodnika otrzymał czarny labrador o imieniu Saper. Jego właścicielką jest Joanna Nibelska z Warszawy. Składamy serdeczne podziękowania firmie Sap Polska, która dofinansowała szkolenie naszych psów przewodników. To właśnie na jej cześć Saper otrzymał swoje imię.

Joanna – właścicielka Sapera:

 „Niedawno zamieszkał u mnie czarny labrador – Saper. Nie jest to mój pierwszy pies, nie ukrywam, że miałam wiele obaw po moich nie najlepszych doświadczeniach. Zastanawiałam się, czy w ogóle starać się o psa, ale powiedziałam sobie: do trzech razy sztuka.

Udało się. Sapuś daje mi poczucie większej samodzielności: przemieszczam się o wiele szybciej, bezpieczniej niż z laską, a i ludzie odbierają mnie zupełnie inaczej. Nawet zimą Warszawa nie jest tak straszna, gdy obok idzie dumnie zamyślony i wpatrzony w ścieżki psiak. Czasem nawet ludzie nie są tak dobrymi przewodnikami jak te psy. Saper jest dość spokojnym, zrównoważonym, ale pewnym siebie i, jak na Sapera przystało, bardzo odważnym psem. Niczego się chyba nie boi. Mam nadzieję, że będzie nam ze sobą coraz lepiej, a współpraca ułoży się fantastycznie i stworzymy superduet”.

Joanna Nibelska

Kobieta idzie chodnikiem z psem przewodnikiem

 

 

28 lutego 2013 r. psem przewodnikiem został czarny labrador Wedel, który pracuje teraz z Martą Woźniak z Warszawy.

Serdecznie dziękujemy firmie Royal Canin Polska, która dofinansowała szkolenie psów przewodników, a działanie to promowała poprzez profil na Facebooku „Wspieram szkolenie psa przewodnika”, na którym zamieszczała zdjęcia i relacje ze szkolenia Wedla. [to też chyba DO USUNIĘCIA]

Marta – właścicielka Wedla:

 „Wedel to przewodnik i przyjaciel. Po dwóch miesiącach wspólnej nauki możemy razem przemierzać różne trasy. Wedel czuję się pewnie na trasach, które dobrze zna, dzięki temu mogę się szybko przemieszczać. Idealnie wskazuje miejsca siedzące, tak żebym ja mogła je ręką zauważyć, więc dzięki tej jego umiejętności jestem w dużym stopniu niezależna od innych osób”.

Marta Woźniak

 

30 listopada 2012 r. certyfikat psa przewodnika uzyskał Nero. Jego właścicielką jest Bogusława Harazim, która mieszka w znacznej odległości od centrum Warszawy i pies pomoże jej w przemieszczaniu się po mieście.

Bogusława – właścicielka Nero:

 „Nero jest moim pierwszym psem przewodnikiem. Choć krótko jesteśmy razem, to wiem, że podjęłam dobrą decyzję, starając się o takiego psa. Nerutek spełnia moje oczekiwania, ponieważ dba o moje bezpieczeństwo, co znaczy, że dobrze mnie prowadzi. Bardzo lubi swoją pracę i chyba sam potwierdza, że lubi pracować ze mną. Kiedy idziemy, Nero w szorkach przez całą drogę merda ogonem z radości. Oprócz tego jest dobrym przyjacielem, z którym mogę porozmawiać. Pies przewodnik to wspaniałe zwierzę. Dzięki niemu mogę sobie pozwolić na luksus, bo nie muszę używać laski, szukać przejścia czy drzwi autobusu. Czasem pies prowadzi lepiej niż człowiek. Dla mnie Nero jest nie tylko psem przewodnikiem, który wykonuje swoją pracę. Jest przede wszystkim prawdziwym przyjacielem”.

Bogusława Harazim

Pies przewodnik pokazuje kobiecie wejście do autobusu

 

 

20 listopada 2012 r. certyfikat psa przewodnika uzyskała Akryl – czarna suczka lab/golden cross (krzyżówka labradora i golden retrievera). Akryl pracuje z Sandrą Tworkowską – studentką z Wrocławia.

Sandra – właścicielka Akryl:

„Zawsze byłam miłośniczką psów i nigdy nie miałam wątpliwości, że chcę korzystać z pomocy psa przewodnika. Mieszkam we Wrocławiu od kilku lat. Mimo że nie jesteśmy z sobą jeszcze długo, Akryl już pokazuje mi inną stronę miasta,. Z psem chodzę po Wrocławiu więcej i chętniej niż z białą laską”.

Sandra Tworkowska

Kobieta idzie z psem przewodnikiem Kobieta uśmiecha się do swojego psa przewodnika. Pies patrzy na nią.

 

 

20 listopada 2012 r. certyfikat psa przewodnika uzyskał czekoladowy labrador o imieniu Bary. Pies pracuje teraz z Anną Szczerbą. 

Anna – właścicielka Barego:

 „Bary jest moim długo wyczekiwanym psem przewodnikiem, ale teraz, kiedy jesteśmy już razem, wiem, że warto było czekać. Dzięki jego pomocy mogę poruszać się szybciej, pewniej niż wcześniej, kiedy chodziłam z białą laską. Nie muszę się obawiać, że na coś wpadnę, bo Baruś dobrze omija przeszkody, nawet takie, które leżą czasem na chodnikach. Tego typu sytuacje pokazują, że myśli też o mnie, o moim bezpieczeństwie. To oczywiście bardzo miłe. Bary jest spokojnym, radosnym pieskiem. Często zaraża mnie tą swoją psią radością. Myślę, że teraz mogę już powiedzieć, że nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby go zabrakło w moim życiu. Wszystkich, którzy zastanawiają się nad posiadaniem psa przewodnika, zachęcam do podjęcia tej dobrej decyzji, bo naprawdę warto. Dziękuję Fundacji Vis Maior, od której otrzymałam psa, i dziękuję Monice Marcelewicz, która wyszkoliła Baryłkę, a potem także mnie”.

Anna Szczerba

Kobieta stoi wraz z psem przewodnikiem

 

 

21 grudnia 2011 r. certyfikat psa przewodnika uzyskał golden retriever o imieniu Fado. Pies pomaga Radosławowi Cercie, który mieszka i pracuje w Warszawie.

Radosław – właściciel Fado:

 „Kiedy myślałem o tym, że bardzo chciałbym chodzić po ulicach z psem przewodnikiem, to – przyznam szczerze – nie wiedziałem, że spotka mnie coś tak pięknego. Podróżowanie z psem przewodnikiem jest przygodą poznawania nieznanych dróg, a wiadomo, że to, co nieznane, wciąga, wręcz kusi. Idąc do pracy, starałem się trzymać znanej mi drogi z jednego powodu – że mogę się spóźnić. Z psem sprawa wygląda zupełnie inaczej. Wystarczy trochę śmiałości, by przełamać rutynę, i zamiast »w prawo« podać psu komendę »w lewo«. I wówczas zaczyna się przygoda. Idziemy przez nieznane ulice, mijamy zakręty, bramy, schody, by w końcu miękko wypłynąć na tak dobrze znaną mi ulicę Nowy Świat. Każdemu polecam taką podróż”.

Radosław Certa

Mężczyzna stoi przed przejściem dla pieszych ze swoim psem przewodnikiem Mężczyzna siedzi na ławce, a obok siedzi pies przewodnik

 

 

28 grudnia 2011 r. certyfikat psa przewodnika otrzymał Peper, biszkoptowy labrador. Jego właścicielka Justyna Kucińska pracuje w warszawskiej organizacji pozarządowej, która ma główną siedzibę w Krakowie. Dlatego razem z Peperem wiele podróżują po Warszawie i po całej Polsce.

Justyna – właścicielka Pepera:

 „Po kilku miesiącach poruszania się z psem sądzę, że Warszawa jest dość przyjazna psom pracującym, a mieszkańcy sporo wiedzą na ten temat, co mnie zaskoczyło. Mimo tej wiedzy nadal jednak część z nich nie potrafi odmówić sobie kilku sekund przyjemności głaskania psa, podczas gdy w większości sytuacji tego nie widzę. Natomiast ja mogę i powinnam głaskać Pepera. Szczególnie lubię dotykać jego aksamitnych uszek. Są prześliczne!”.

Justyna Kucińska

 

29 czerwca 2011 r. psem przewodnikiem został chesapeake bay retriever o imieniu Rasti. Jego właścicielką jest odtąd Ewa Sawicka, pracująca i studiująca w Warszawie. Rasti pomaga jej bezpiecznie i sprawnie docierać do pracy oraz na uczelnię.

Ewa – właścicielka Rastiego:

 „Odkąd mam psa, zupełnie zmienił się odbiór mojej osoby w społeczeństwie. Ludzie nie skupiają się na niepełnosprawności jak dawniej, lecz widząc ładnego i mądrego psa, łatwiej nawiązują ze mną normalny kontakt”.

Ewa Sawicka

Przed bramą Uniwersytetu Warszawskiego stoi kobieta z psem przewodnikiem

 

 

21 lipca 2011 r. certyfikat psa przewodnika otrzymał chesapeake bay retriever Rudy, który jest teraz pomocnikiem Marka Tankieluna.

Marek – właściciel Rudego:

 „Dzisiaj mogę otwarcie powiedzieć, że moment przekazania mi psa był tą kluczową chwilą, gdy w moim życiu rozpoczął się nowy rozdział – taki z rodzaju bardzo pozytywnych. Na co dzień z Rudym poruszamy się po Wrocławiu, gdzie obecnie również mieszkamy. Rudy pracuje w bardzo specyficznym środowisku, ponieważ Wrocław to duże miasto i w dodatku co chwile są tutaj jakieś remonty, Często bywało tak, że jednego dnia mogliśmy dotrzeć spokojnie do celu, a już kolejnego poranka przejście było zamknięte i pies musiał zmienić drogę, aby bezpiecznie dojść ze mną na miejsce”.

Marek Tankielun

 

17 grudnia 2011 r. certyfikat psa przewodnika otrzymał Bryś, który pracuje z Joanną Witkowską. Razem przemierzają ulice Warszawy i innych polskich miast.

Joanna – była właścicielką Brysia:

 „Bryś jest dla mnie tak ważny, że nazywam go Brylantem. Z nim nawet metro niestraszne, ponieważ prowadzi po prostu brylantowo!”.

Bryś odszedł 21 lutego 2018 r.
„Na zawsze pozostanie moim Brylantowym wspomnieniem”.
Joanna Witkowska

 

28 lutego 2011 r. pracę rozpoczął pies rasy chesapeake bay retriever o imieniu Rolek. Ten pierwszy pies wyszkolony i przekazany przez naszą fundację pomaga Sebastianowi Grzywaczowi z Pruszkowa.

Sebastian – właściciel Rolka:

 „Miłość, oddanie, przywiązanie, nowe możliwości, nowe perspektywy, nowe spojrzenie na otaczający mnie świat. Tylko tak mogę w jednym zdaniu opisać, jak moje życie zmieniło sie od momentu, kiedy mam psa przewodnika”.

Sebastian Grzywacz

Chodnikiem idzie mężczyzna z psem przewodnikiem

 

 

Co mówią o naszych szkoleniach…

 

Paulina: 

„O fundacji dowiedziałam się nieco ponad rok temu. Przeglądając media społecznościowe, trafiłam na post, w którym była informacja o rekrutacji do projektu »Kurs na samodzielność«. Mimo początkowych wątpliwości wysłałam zgłoszenie i… udało się! Zostałam zakwalifikowana na czterotygodniowe szkolenie, podczas którego miałam zrobić swój pierwszy krok ku samodzielności. Jak się później okazało, była to najlepsza decyzja, jaką mogłam wówczas podjąć.

Nauczono mnie poruszania się z białą laską i bezwzrokowej obsługi komputera. Pokazano mi udogodnienia, z jakich mogę korzystać, by być samodzielną w domu. Opieka psychologiczna sprawiła zaś, że wzrosła moja pewność siebie. Dzięki wspaniałym instruktorom i asystentom odkryłam w sobie pokłady pozytywnej energii i wiary we własne możliwości. Uwierzyłam nawet w to, że mogę podjąć pracę. Nie pomyliłam się… Od kilku miesięcy jestem pracownikiem Fundacji Vis Maior.  Czuję się szczęśliwa, pomagając innym.   Mam nadzieje, że będzie mi dane być członkiem tego cudownego zespołu jak najdłużej.

Z czystym sercem i bez żadnych wątpliwości mogę powiedzieć: tym ludziom naprawdę warto zaufać!”.

Paulina Socka

 

Joanna:

„Dzień dobry!

Już dwa razy miałam przyjemność uczestniczyć w projektach organizowanych przez Fundację Vis Maior.

Pierwszym z nich był »Kurs na samodzielność 2019«. Szkolenie to miało miejsce w lutym 2020 r. Przekazano mi wiele cennych wskazówek dotyczących m.in. gotowania, prowadzenia gospodarstwa domowego, a także dbania o swój wygląd. Równie ważne były dla mnie zajęcia z orientacji przestrzennej oraz bezwzrokowej obsługi komputera i smartfona. Przez cały czas trwania projektu mieliśmy zapewnioną opiekę psychologa, mogliśmy także liczyć na pomoc asystentów.   Zajęcia fizyczne i wyjścia kulturalne były wspaniałym dopełnieniem kursu. 

Drugi projekt, w którym wzięłam udział, to »Wizyty domowe«.  Uczestnik otrzymywał do dyspozycji 18 godzin, które mógł przeznaczyć na dowolne zajęcia. Dla mnie najważniejsze były tematy z nowych technologii.  Podobało mi się to, że sama mogłam wybrać, czego chcę się uczyć. Dzięki temu utrwaliłam swoje umiejętności z obsługi komputera i smartfona. 

Podczas obu szkoleń miałam do czynienia z cudownymi instruktorami, którzy cierpliwie tłumaczyli mi wszystkie zagadnienia. Oprócz nowych umiejętności zyskałam również znajomych, z którymi mam kontakt do dziś. Bardzo dziękuję za to, że dano mi możliwość uczestniczenia w tych projektach. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy”.

Joanna

 

Alicja:

„W minionym roku miałam możliwość uczestniczenia w projekcie »Wizyty domowe«. Zdecydowałam się na zdalne szkolenie z obsługi komputera i urządzeń mobilnych. W sumie na komputer poświęciliśmy trzy godziny. Pozostały czas przeznaczyłam na naukę obsługi iPhone’a. Trochę się obawiałam. Czy szkolenie zdalne będzie konstruktywne? Czy uda mi się opanować gesty, pobrać i zainstalować różne aplikacje?

Nie wiem, kto okazał się rewelacyjnie zdolny – ja czy instruktor – ale nauczyłam się bardzo dużo. iPhone przestał być dla mnie tajemniczym urządzeniem. Odkryłam jego zalety i możliwości. Dzisiaj wiem, że może mi bardzo ułatwić codzienne funkcjonowanie, że oferuje niesamowicie dużo pomocnych aplikacji. Nadal mam jednak braki do uzupełnienia, dlatego liczę na drugą turę projektu.

Dziękuję za już i proszę o więcej!”.

Alicja Nyziak

 

Sylwia:

„Dzień dobry!

Niedawno zadzwoniła do mnie Asia i z ogromną radością przypomniała mi, że właśnie mija rok od naszego szkolenia w Warszawie. Świetne szkolenie, świetni ludzie i świetne wspomnienia… 

Rok temu wybierałam się do Warszawy z duszą na ramieniu. Chyba pierwszy raz wyruszałam z domu z lękiem. Niedawno przestałam widzieć, nie potrafiłam poruszać się po Zduńskiej Woli, a co dopiero po stolicy! Nie umiałam ogarnąć własnego telefonu, a kiedy przede mną pojawiał się jakiś komputer, to miałam ochotę wyrzucić go przez okno. Nie chciałam jadać nawet w towarzystwie znajomych, a już w restauracji hotelowej?! – to chyba kpina. 

A do tego wszystkiego nie miałam przyjaznego osobistego opiekuna. 

Pocieszeniem był fakt, że jechała ze mną Wiesia. Niezbyt się znałyśmy, ale to zawsze człowiek z naszego koła PZN. Już w samochodzie wiedziałam, że to był świetny pomysł. Każdy kolejny dzień pobytu na szkoleniu tylko to potwierdzał. Poznałam fantastycznych ludzi, spotkałam świetnie przygotowanych instruktorów, otrzymałam pomoc od cudownych asystentów, jakiej każdy może mi pozazdrościć. 

Intensywne zajęcia na początku mnie przeraziły, ale już drugiego dnia polubiłam śpiewanie Krystyna na pobudkę o siódmej rano. Fantastycznym uzupełnieniem szkolenia były wyjścia do teatrów, muzeum, jak również nauka tańca. 

Wróciłam do domu. I minął rok… Co mi dało szkolenie – poza przyjemnością? Cudowne przyjaźnie i znajomości, które staram się pielęgnować. Nabrałam wiatru w żagle i wróciła mi zagubiona pewność siebie. Zrozumiałam, że bycie niewidomym to jednak nie koniec świata. 

Ten rok to czas ciężkiej pracy. Mój telefon zaczął się ze mną dogadywać. Komputer zaczął mówić ludzkim głosem i nawet często rozumiem, co chce mi przekazać. Przestałam wstydzić się chodzić z białą laską i nawet schodzę ze schodów bez trzymania poręczy, ale za to nadal chętnie krokiem dostawnym (dziękuję i przepraszam, Aniu). Dzięki Paniom od czynności dnia codziennego dowiedziałam się, że pewne aplikacje i urządzenia pomogą mi ogarnąć wiele rzeczy. 

Co dalej? Mam nadzieję, że „Anioł Technologiczny”, czyli Iwonka, nie straci do mnie cierpliwości i nauczy mnie jeszcze wielu rzeczy na komputerze i telefonie. Że ogarnę nawigację i kiedyś będę się mogła starać o psa przewodnika. Że będzie okazja spotkać się na kolejnym szkoleniu.

Wszystkim, których poznałam, bardzo dziękuję i każdego bardzo gorąco pozdrawiam”. 

Sylwia Dembowska 

„PS: Ta wiadomość jest bardzo długa, ale przecież ćwiczę pisanie, ha, ha, ha!”.

 

Barbara:

„W październiku ubiegłego roku wzięłam udział w projekcie »Wizyty domowe«. Chciałabym się podzielić wrażeniami z zajęć z orientacji przestrzennej, w których uczestniczyłam.

Podczas szkolenia towarzyszyła mi znakomita instruktorka, pani Sylwia. Dzięki niej nauczyłam się pokonywać ważną dla mnie trasę w moim mieście. Czułam się bezpiecznie i swobodnie, a przede wszystkim przełamałam barierę wstydu, która przeszkadzała mi wcześniej, kiedy szłam z białą laską. Mam teraz więcej pewności siebie i nie boję się podróżować.

Bardzo dziękuję za to, że było mi dane uczestniczyć w tak świetnym projekcie”.

Barbara Szalbierz

 

Anna:

„Dzień dobry!

Miałam przyjemność uczestniczyć w kursie dotyczącym technik bezpiecznego poruszania się z białą laską, jaki Fundacja proponowała w ramach projektu »Wizyty domowe«. Z całego serca dziękuję za zajęcia z orientacji przestrzennej. Teraz wiem, na co zwracać uwagę podczas poruszania się z białą laską, jak prawidłowo ją trzymać i w jaki sposób z niej korzystać, a także jak bezpiecznie przechodzić przez ulicę. Podczas bardzo ciekawych i intensywnych zajęć instruktor przekazał mi wiele przydatnych informacji, które mogę teraz wykorzystać w codziennym życiu.

Jeszcze raz bardzo dziękuję Fundacji Vis Maior”.

Anna

 

Henryk:

„W ostatnich miesiącach brałem udział w indywidualnym szkoleniu z orientacji przestrzennej w moim miejscu zamieszkania. Zajęcia odbywały się w ramach projektu »Wizyty domowe«. Miałem przyjemność pracować ze wspaniałą instruktorką, która pokazała mi, w jaki sposób posługiwać się białą laską, na co zwracać uwagę i jak szukać punktów orientacyjnych. Profesjonalne podejście, wiedza i cierpliwość pani instruktor dodawały mi odwagi w pokonywaniu własnych barier i przeszkód na drodze. 

Dzięki zdobytej wiedzy mogę wreszcie samodzielnie robić zakupy w pobliskich supermarketach, a do tego zyskałem większą pewność siebie i wiarę we własne możliwości. Szczerze polecam szkolenia organizowane przez Fundację Vis Maior”.

Henryk Migdalski

 

Aleksander:

„Dzień Dobry,

chciałbym serdecznie podziękować Fundacji Vis Maior, a w szczególności prezes Jolancie Kramarz, za szkolenie »Komputer przyjazny niewidomym 2013«, w którym brałem udział we wrześniu. Moim instruktorem był pan Sylwester Piekarski. Dzięki niemu jeszcze lepiej poznałem zasady obsługi  komputera, swobodniej poruszam się po internecie, potrafię przegrywać kasety magnetofonowe do komputera, bieglej korzystać z poczty elektronicznej, obsługiwać skaner i używać Skype’a.
Pan Sylwester woją wiedzę i umiejętności umiał mi jasno i zrozumiale przekazać.

Jeszcze raz dziękuję!”.

Aleksander Ziętara